Wcale nie niebiański pogrzeb

Pogrzeb niebiański, czy też inaczej powietrzny, kojarzy się przyjemnie i delikatnie. Prawda jednak burzy ten słodki obraz. Buddyjski pogrzeb powietrzny jest jedną z dziwniejszych form pochówku.

 

W Polsce pogrzeby są spokojne, tradycyjne i przede wszystkim katolickie. Już świecka ceremonia budzi zgorszenie i karcące spojrzenia nawet młodych ludzi. Informacja o „egzotycznym” pogrzebie buddyjskim jest zdecydowanie cięższej kategorii. Buddyści nie wierzą w zmartwychwstanie, dusza nie jest dla nich ważna, nie troszczą się też o ciało po śmierci. Typowa dla ich wierzeń jest kremacja, co jednak gdy nie jest ona możliwa? Wtedy można zaplanować właśnie pogrzeb powietrzny.

W Tybecie, Mongolii i Indiach pogrzeb powietrzny nie jest niczym dziwnym. Ostatnio nawet wraca do łask w Tybetańskim Regionie Autonomicznym, a naukowcy twierdzą, że mógł być znany nawet 1500 lat temu. Do rzeczy: co to jest właściwie ten powietrzny pogrzeb? Wcale nie chodzi o unoszenie się na chmurce w ramach pożegnania ze światem. To pogrzeb, w którym zwłoki są pożerane przez sępy. Święte ptaki przenoszą „ciało subtelne” do lepszego świata, do buddyjskiego nieba, a dokładnie do stanu bardo.

Ceremonia jest bardzo skomplikowana i musi zostać przygotowana przez odpowiednich kapłanów i „grabarzy”. Absolutnie nie można wchodzić do domu zmarłego – mogłoby to spowodować jego powrót. Po śmierci rodzina i wszyscy bliscy ułatwiają zmarłemu pogodzenie się z nowym stanem, obrzędy trwają kilka dni. Później ciało należy przewieźć w święte miejsce – do Doliny Buddy – rodzina nie może patrzeć na pogrzeb, więc czeka w pewnym oddaleniu. Daodeng, czyli odpowiedzialny za pogrzeb powietrzny zajmuje się przygotowaniem ciała: nacina je, przywiązuje odpowiednio, żeby ptaki go nie rozniosły. Kiedy już sępy dokładnie oczyszczą zwłoki, kolejnym krokiem jest zmiażdżenie dużych kości i zmieszanie ich z mąką jęczmienną, co ułatwi pożarcie ich sępom.

Skąd taki pomysł?

Taka forma pochówku wynika z religii, być może katolicki pogrzeb wzbudziłby taki sam niesmak w Tybetańczykach, jak na nas ich ceremonia. Przede wszystkim niebiański pogrzeb odbywa się tam, gdzie niemożliwa jest kremacja. Cena takiej ceremonii jest jednak wysoka, skoro najbiedniejsi nie mogą sobie na nią pozwolić. Kremacja jest tam niemożliwa ze względu na brak materiału opałowego (oprócz odchodów jaków, nie ma innego rozwiązania), a z kolei pochówek w ziemi jest wykluczony ze względu na skaliste lub zamarznięte podłoże. Zwłoki muszą zostać zniszczone. Może są inne, mniej brutalne sposoby, ale z kulturą i religią się nie dyskutuje – można jedynie o niej mówić.